Wczoraj dobył się drugi etap Grand Prix Celestynowa. Należy przykryć woalem milczenia kolejne problemy organizacyjne, bo w gruncie rzeczy to biegacze tworzą atmosferę, którą potem wspominamy nawet latami. Tak też było i tym razem!

Na starcie stawili się trzej zawodnicy PLIK TEAM – niczym trzej muszkieterowie: Rafał, Boguś i Robert. Pogoda zdecydowanie pod psem: kropiło, zapowiadała się zlewa a temperatura powietrza nie przekraczała 12 stopni. Gdy zaś zawiało, miało się wrażenie, że za chwilę spadnie śnieg. Może dzięki tej aurze udało się zrobić solidniejszą rozgrzewkę (co było warunkiem przetrwania warunków pogodowych do czasu startu!) i doczekać do znowu przesuniętego czasu startu biegu.

Tym razem trasa była bardzo wymagająca. Padające od kilku dni deszcze potrafiły rozbłotnić każdą możliwą szczelinę dróg leśnych. Oprócz więc nawierzchni z głębokim piaskiem, mieliśmy błota, kałuże, mnóstwo korzeni, ostre podbiegi i zbiegi a nawet rów z wodą do przeskoczenia (ponad. 1,5m szerokości).

Pierwszy z nas na metę wpadł Rafał ponownie zajmując trzecią pozycję w kategorii OPEN. Robert dobiegł jako piąty a kilka minut później Boguś. Wyników oficjalnych ciągle nie ma, więc znowu nie możemy powiedzieć nic na pewno.

Gratulujemy i trzymamy kciuki w finale! Już za tydzień!

Dodaj komentarz